" Życie jest podróżą, która prowadzi do domu "...


... także naszego, tego który łączy przeszłość z teraźniejszością, len z koronką, misterne hafty z niesfornymi kordonkami...
.. i wreszcie tego, który daje nam siłę, ukojenie, spełnienie marzeń - home about ..

piątek, 10 kwietnia 2026

Choć pewne daty od zawsze wyznaczają końce i początki, tak naprawdę bardzo często to my decydujemy, kiedy kończy się stare, a zaczyna nowe.

0 komentarze


 

Moje nowe zacząć się mogło dopiero po podsumowaniu starego. Tak wiem, chwilę mi to zajęło :) Choć ciężko jest zerkać w przeszłość, to jednak warto. Docenić to co nam się udało, z tego co mniej, wyciągnąć wnioski, pomyśleć, co można by było lepiej, a na co już szkoda czasu. Pomaga. I choć mój rok nie był spektakularny, nie odnotowałam też wielkiego przypływu gotówki, to jednak są cztery obszary, z których dumna dziś jestem szczególnie.

TERAPIA. Polecać ją będę każdemu do znudzenia. Osobom z problemami, ale i tym co myślą, że ich nie mają :) O mały włos zdezerterowałabym i byłby to chyba najgorszy możliwy wybór. Terapia to wolność i lekkość, której naprawdę nic nie zastąpi, choć nie obiecuję, że będzie łatwo. Po prawie ośmiu miesiącach śmiem nawet twierdzić, że to cholernie trudny kawałek chleba i wiele wylanych łez, ale dziś wiedząc już co mnie czeka, podjęłabym tą decyzję raz jeszcze. I mimo, że byłam jedną z tych totalnie wątpiących w celowość opowiadania wielu lat życia zupełnie obcej osobie, dziś wiem, że czasem to jedyna słuszna droga by ruszyć z miejsca lub wysiąść na czas z pędzącego pociągu, jakkolwiek patetycznie by to nie zabrzmiało. Dobrze gdy uda się trafić na tego "swojego" człowieka po drugiej stronie. I tu jest chyba podobnie jak z nauczycielem jogi. Trzeba poczuć to flow. Nić sympatii, porozumienia, ale też zaufanie. Bez przyjacielskich zapędów, ale z szacunkiem, respektem do wiedzy i lat praktyki terapeuty. 

STUDIA. To moje największe odkrycie roku poprzedniego. Kolejna wspaniała decyzja, za którą jestem sobie ogromnie wdzięczna. Studiowanie po czterdziestce ma zupełnie inny wymiar. Jeśli znajdziecie coś, co Was woła, będziecie z ochotą wertować książki, a z ekscytacją biec na zajęcia. Tu też nie będzie wyłącznie różowo. Brak wolnych weekendów czy egzaminy, nie pozbawione są stresu, zwłaszcza po tylu latach przerwy, ale zapewniam Was, że nowe obszary plus inspirujące znajomości wynagrodzą wszystkie cierpienia. Przynajmniej u mnie tak właśnie się wydarzyło.

SIŁOWNIA. A nawet jej znakomita kontynuacja, bo zapisałam się już w roku 2024. Moje okienko na świat, wyjście z domu do ludzi, zaprzyjaźnienie się z ruchem w formie, której nigdy nie posądzałam o pozytywne wibracje. Zajęcia grupowe, ale i bieżnia lub rower. W naprawdę trudnym momencie mojego życia to właśnie siłownia pomogła mi stanąć na nogi. Wskazała cel i dała bardzo wówczas potrzebne endorfiny. Pokazała, że można inaczej, pociągnęła za sobą zdrowe nawyki. I choć nie odnotowałam spektakularnego spadku wagi, bo miłość do ciasta pozostała niezmienna, to jednak poprawiłam swoją sprawność, gibkość i dowiedziałam się o obecności niektórych mięśni :) Wcześniej chyba się nawet "jej" trochę wstydziłam. Swojego braku predyspozycji, oceny innych ludzi, wysmakowanych siłownianych strojów, czy dużo szczuplejszych pań. Wspaniałe jest jednak, że 99 procent uczestników zajęć, walczy z własnymi słabościami i to co robią inni, ma w wielkim poważaniu. Dostałam doping, dużo ciepłych słów i nowe znajomości w pakiecie, a czy nie o relacje właśnie w tym życiu chodzi? 

KSIĄŻKI. Je mogę czytać bez końca, choć przerwę miałam niejedną. Szkolne, non-fiction, ale i lżejsze powieści, zwłaszcza te w duchu japońskim. Poradników w moim regale też nie zabrakło. I nie, nie mam magicznej różdżki do rozciągania doby w czasie, ale odkryłam, że odłożenie na półkę komórki - pomaga :)) Kochałam czytać od dziecka, ale w dorosłym życiu bywały momenty, że książki jedynie nosiłam. Z półki na półkę, kąta w kąt, te do sprzedaży i te, które zostawię na zawsze. Sądziłam, że potrzebuję całego wolnego dnia, by znów zacząć. Nic bardziej mylnego. Wystarczy minimum kilka stron, acz regularnie i książki czytają się same. Zaręczam!

 


 




piątek, 19 grudnia 2025

„Będąc dziećmi wierzymy, że choinka i trzy płatki śniegu naprawdę zmieniają świat.”

0 komentarze

  



Kochani to już ostatni wpis przed Bożym Narodzeniem, więc dziś jedynie słów kilka... 

Życzę Wam żeby ta dziecięca wiara nigdy nie zniknęła, a drobne gesty miały wielką moc. Rozmowy były ważniejsze niż pośpiech, a magia Świąt nie kończyła się wraz z ostatnim rozpakowanym prezentem. Niech ten czas przyniesie Wam spokój, uważność i miłość, która naprawdę potrafi zmienić świat. 

 

Wasza M. 



piątek, 12 grudnia 2025

"Społeczeństwo staje się wybitne, gdy starzy ludzie sadzą drzewa, nawet jak wiedzą, że nie usiądą w ich cieniu".

0 komentarze

 

 

Grudzień od zawsze był dla mnie miesiącem magicznym. Tak, piszę to z pełną świadomością. Choć nie rozpieszczał mnie rok rocznie, nie chciałam tracić nadziei, że wraz z pierwszym śniegiem i mnóstwem światełek i tak będzie wyjątkowy. Mimo chaosu codzienności, staram się mieć na ten okres sprawdzone umilacze. Kalendarz adwentowy, wciągający serial, puzzle i duuuużo czekolady :)

 

 
Jeśli nie znacie jeszcze Dopiletero to śpieszę wyjaśnić słowami Agaty, że jest to "miejsce pełne czułości, druku typograficznego i dobrych słów." Znajdziecie je również na Instagramie, gdzie nie brakuje osobistych historii, wspierających myśli i małych czcionek. Mój tegoroczny kalendarz jest właśnie z Jej pracowni. 27 kopert na 27 grudniowych dni. Piękne słowa, afirmacje, pytania. Tyle w nim uważności...
 
 
 
„After Life” to serial, który zaskoczy Was prostotą i wybuchową mieszanką emocji. Historia pełna bólu, miłości i czarnego humoru, przez co trudno oderwać się od ekranu. To opowieść o żałobie, która zostawia w człowieku ciepło i kilka ważnych pytań, a jednocześnie rozbawi w najmniej spodziewanym momencie. Ricky Gervais i jego naprawdę wulgarny język jest mistrzem pierwszego planu, ale zżyłam się też z innymi bohaterami. Będziecie śmiać się i płakać jednocześnie, przez zbyt krótkie niestety, wspaniałe trzy sezony.


 

 
 I na sam koniec piosenka. Nie wykluczone, że już ją Wam kiedyś publikowałam. Wrażliwe uszy pamiętać ją będą z serialu "Love Actually" choć pięknie kończy też serial Netflixa. Odkryłam ją lata temu i wzrusza mnie zawsze! Ujmująco piękna ballada. 
Może i Was poruszy ten ponadczasowy klasyk..?
 
 
 


 
 
 Do piątku! Wasza M.